Minął jakiś czas od kiedy wrócili misji z
Borwatt. Wszyscy postanowili solidnie wypocząć, ostatnio misję bardzo dają im w
kość zwłaszcza u Stinga z Sabertooth. Chłopak nie mógł zasnąć rzucając się po
łóżku. Myślał cały czas o spotkaniu z Yuki, nie do końca pewny jak ma jej
powiedzieć co od dłuższego czasu go męczy. Postanowił spotkać się z nią w
parku przy promieniach słońca i gdzie nie ma zbyt dużo przechodniów.
Powiedział Lectorowi by został z Rogue i Froshem bo by mu trochę przeszkadzał,
Yuki nieświadomie zrobiła tak samo więc Candy została z jej czerwonowłosą
przyjaciółką..
—Stiiiiing!—krzyknęła biegnąc do swojego przyjaciela kruczowłosa i
po chwili go uściskała
—Jesteś już—powiedział już bardziej pogodnie Sting
—Stało się coś? Widać że jesteś jakiś taki
podenerwowany—dopytywała śnieżna smocza zabójczyni—coś z Lectorem?
—Nie! nie! Skąd nic się nie stało—zaczął nerwowo zaprzeczać—może
się przejdziemy i pogadamy?
—No mam nadzieję nie chce mieć powodów do zmartwień—odpowiedziała
z uśmiechem
—Spokojnie nie musisz się martwić wszystko jest w
porządku—powiedział i uśmiechnął się przepraszająco—tylko jestem trochę
zmęczony tym o misjami.
—No u nas misję wcale nie lepsze—stwierdziła Yuki—ostatnio Reiko
zatłukła kolejnego rekina modliłam się bym nie musiała go znowu jeść.
—Właśnie, a ty jak się czujesz?—zapytał Blondyn
—W porządku—odpowiedziała—Reiko tylko dziwnie dzisiaj
zachowywała..
—Dziwnie?
—Tak—odpowiedziała—zapytałam ją czy zajmie się Candy bo umówiłam
się z Tobą. Uśmiechnęła się i zaczęła nucić marsz weselny. Ona mnie przeraża .
.
Chłopak wybuchł śmiechem trzymając się za brzuch. Co jak co, ale
jej smocza siostra ma lepszy węch niż się wszystkim wydaje.
—A w ogóle czemu akurat to miejsce wybrałeś na spacer?—zapytała
zaciekawiona kruczowłosa
—Powiem tak ma ono dla mnie sentymentalne znaczenie—nadal śmiał
się Sting
—Sentymentalne czemu ?
—Dowiesz się w swoim czasie , może pójdziemy na lody jak wtedy gdy
się spotkaliśmy po tej naszej przerwie?—zapytał radośnie biały smoczy zabójca
patrząc na bezchmurne piękne niebo. Jakoś słysząc o marszu weselny poczuł się
lepiej.
—Jasne! Jest bardzo ciepło gałki lodów dobrze nam zrobią!
Pospacerowali chwilę aż doszli do celu. Była to mała budka z
lodami usytuowana w głębi parku nie daleko katedry …. Po odebraniu
swojego zimnego deseru ruszyli dalej. Jednak postanowili zmienić miejsce i
poszli poszperać trochę po księgarniach możliwe że wpadli by na ciekawe gazety
lub książki
—Strasznie lubię księgarnie! Niestety przez te 3 lata nie miałam
do nich dostępu gdy trenowałam—powiedziała posmutniała śnieżna smocza
zabójczyni
—No to pora to nadrobić możliwe, że znajdziemy nowe wydanie
tygodnika czarodzieja. Dziś wychodzi nowy numer z tego co pamiętam—odpowiedział
blondyn—i możliwe , że będą jakieś ciekawe książki.
—Hooo! Widzę ze ktoś ma dobrą pamięć—powiedziała zadziornie Yuki
czochrając włosy na głowie swojego przyjaciela
—Keh.. no cóż nie chciał bym być w tyle za pewną osóbką—odpowiedział
ubawiony udając że się obraził, lecz mu to nie wyszło bo sekundę później śmiali
się we dwójkę
—No ciekawe cóż to za osóbka?
—Hm pomyślmy—mówił Sting przez śmiech—ma czarne włosy zielone oczy
i ma małą kocią partnerkę oraz świrniętą czerwoną przyjaciółkę
—Reiko po prostu korzysta z życia!—powiedziała szybko dziewczyna—gdy
trzeba jest strasznie poważna, cóż jest świrnięta, ale w pozytywnym sensie.
Po chwili znaleźli się przy jednej z pobliskich księgarni . Z
ogromnym entuzjazmem weszli szukając czegoś ciekawego.
—Sting miałeś racje nowe wydanie tygodnika czarodzieja!
—Czyli jednak dobrze wiedziałem—zaśmiał się cicho
—Książek też tu jest wiele, ale czegoś ciekawszego nie znalazłam—stwierdziła
kruczowłosa
—Ja znalazłem może ci się spodoba. Chodź za mną!—zawołał blondyn
wchodząc za jedną z półek, a dziewczyna posłusznie poszła za nim.
Stanęli
przy półce gdzie wcześniej myszkował smoczy zabójca.
—Proszę bardzo książka o wróżkach!
—O to może być ciekawe i pasuje do Fairy Tail!—zaśmiała się Yuki
biorąc ją do ręki, będzie miała gdzie wreszcie ukryć swój pamiętnik.
—Pewnie! Dlatego pomyślałem, że może cię to zainteresuje—odpowiedział
Sting dumny ze znaleziska
—No i miałeś racje!—powiedziała uśmiechnięta i pocałowała chłopaka
w policzek przez co zrobił się czerwony jak piwonia.
Stwierdzili, że jeszcze pozwiedzają więcej księgarni by dziewczyna
miała co czytać i Yuki dodała, że może znajdzie coś czego Reiko nie czytała i nią
tym zainteresuje. Potem przyszła pora na sklepy z ubraniami, kruczowłosa już od
pewnego czasu myślała nad zmianą wyglądu. Ubrania, które miała na sobie
były już znoszone. Kupiła sobie czarna spódnice, rękawiczki bez palcy takie jak
ma jej przyjaciółka oraz żółty top.
—Chce cię w tych ciuchach pierwszy zobaczyć—mruknął smoczy zabójca
pod nosem
—No cóż jak będziesz grzeczny to może…
—Hiiidoooi Yuki hidoooi—marudził blondyn rozglądając się po sklepie
—No już, już dobrze tylko nie marudź—zaśmiała się smocza
zabójczyni
—Powinniśmy coś zjeść, już południe—odpowiedział Sting sprawdzając,
która jest godzina
—Co racja to racja szanowny towarzyszu!—zaśmiała się Yuki
Gdy zjedli objazd zaczęli rozmyślać nad tym co robią ich koci mali
przyjaciele
—Ciekawe co robią koty?—zastanawiał się
—No ciekawe, ciekawe ja się trochę o Candy martwię—westchnęła
kruczowłosa—ale sądząc po tym, że jest z Reiko i Tsuki jestem spokojna. Pewnie
znowu gdzieś na polanie się wylegują, a Reiko gra dla ptaków.
—Gra dla ptaków?—zaśmiał się Sting
—Tak—odpowiedziała—potrafi nawet nie odrywając się od gry tańczyć,
wtedy wszystkie ptaki z okolicy się zlatują. Kiedyś mnie uczyła grać ale to
chyba nie dla mnie.
—Co ty—zaczął blondyn-jak proponuje Ci naukę, ćwicz! Zdolna jesteś
dasz radę...znaczy
Po tych słowach chłopak zrobił się czerwony i nerwowo zaczął się
drapać po głowie. Yuki uśmiechnęła się szeroko.
—Uroczy jesteś.
I spojrzała w okno.
—Reszta poszła na misje i jeszcze nie wróciła—mówiła—Reiko niby
mówi, że nie ma co się martwić.
—Natsu może i jest impulsywny oraz takie tam, ale Reiko ma racje
nie będzie tak źle—zaśmiał się biały smoczy zabójca
—Kochany czy ty widziałeś kiedyś dzień z życia członków Fairy
Taila? Codziennie bijatyki i sprzeczki na początku dziennym—odpowiedziała Yuki—myślałam,
że Reiko będzie miała trochę oleju w głowie. Ale także leje się z nimi równo. Choć
muszę przyznać, że bez tego było by nudno.
—Cóż Natsu od dawna podziwiałem zwłaszcza gdy nie było go całe 7
lat gdy zniknął w raz z Grayem i resztą na wyspie Tenryuu
—Wiesz jako zabójca smoków jest dla was nowszej generacji wzorem
do naśladowania tak samo jak Wendy czy Gajeel
—Dokładnie! Choć możliwe że może kiedyś ich przewyższymy i
pokonamy—powiedział chłopak z uśmiechem
—Możliwe aczkolwiek, aż tak mi nie zależy na rywalizacji bardziej
myślę nad tym czy mogła bym się przydać na następnej misji i czy moja moc da
sobie radę—mówiła Yuki bardziej smętnie—Reiko nie pokazała nigdy całej mocy
gildii, ja widziałam jest niesamowita! Mówi mi zawsze, że też znajdę w sobie
siłę by pokonać trudności . . ale nie wiem..
—Spokojnie jesteś silna więc dasz sobie radę . Inteligencji też Ci
nie brak, ale też nie ma rzeczy które nie sprawiają problemów nawet takie osoby
jak my mogą okazać się słabe dlatego musimy ciężko pracować by pomagać przyjaciołom
gdy tego potrzebują—powiedział Sting pocieszająco klepiąc Yuki po plecach—powinnaś
częściej słuchać przyjaciółki.
—Aż tak silna nie jestem i ostatnio doszłam do takiego wniosku gdy
nie udało mi się pokonać jednego z tych gości z tamtej gildii, ale cóż nadal trenuje
i staram się poprawiać.
—No dobra! Koniec smutania! Idziemy po nasze koty i ruszymy na
małą wycieczkę, ale w razie czego gdybyś była zmęczona mów.
—Oki no to skoro tak to może się w te nowe ciuchy przebiorę bo i
tak musze wstąpić do domu— odpowiedziała Yuki
—Hehe czyli jednak dzisiaj cię w tych ciuchach bojowych zobaczę
hmm ciekawe, ciekawe—zaśmiał się Sting po czym dostał przyjacielskiego
prztyczka w czoło
—Ałć za co?!
—Miało boleć! Aż nie chce myśleć jakie ty wyobrażenia miałeś!
—Spokojnie
żadnych okropnych lub kosmatych myśli nie miałem…
****
W tej samej chwili gdzieś na końcu miasta, obok lasu znajdowała
się śliczna łąka z widokiem na miasto . Reiko kochała spędzać tutaj czas, było
cicho, mało gwaru. Od razu przypominały jej się czasy w lesie gdzie w sumie
była tylko ona z Tsuki, a później dołączyła do nich Yuki z Candy. Pogoda
była wręcz idealna na taki relaks.
Wzięła ze sobą kotki by nie przeszkadzały Stingowi i Yuki.
Otworzyła jedno oko by spojrzeć na swoje kocie towarzyszki, które buszowały w
różach rozmaitych rozmiarów i kolorów. Uśmiechnęła się pod nosem myśląc jak
skończą róże. Ponownie zamknęła oczy i skrzyżowała dłonie za głową relaksując
się na kocu. Wreszcie odpocznie po takim zwariowanym czasie. Od momentu
gdy doszła do Fairy tail mało ma czasu na odpoczynek czy ciszę. Tam zawsze jest
głośno bójki, nie żeby tego nie lubiła ale czasami potrzeba chwili odpoczynku.
Tak ta gildia różniła od Blue Pegazus..
Dziewczyna zaczęła wspominać jak to było gdy dołączyła do Blue
Pegazus.
,,
—Czym jest gildia?—zapytała
swoją siostrę za nim doszły do siedziby ich nowej gildii
—Jest zbiorowiskiem dużej maści
ludzi—odpowiedziała Karen swojej młodszej siostrze —właśnie do jednej z
niej idziemy.. Blue Pegazus!
—Jak ładnie!—zawołała dziewczynka i dodała z błyskiem
w oku—są tam prawdziwe niebieskie pegazy?
—Nie no coś ty! Tak się tylko
nazywa gildia, ale sama przyznasz piękna nazwa.
—Bardzo!
Po pewnym czasie dziewczyny
doszły do gildii. Pierwsza rzecz jaką usłyszała zielonowłosa to zachwyt w
głosie Reiko.
—Siostrzyczko patrz jakiś dwóch
panów do nas idzie!
—Reiko nie pokazuje się
palcem—westchnęła kobieta i spojrzała w tamtą stronę
Podążał do nich mistrz Bob
wyraźnie rozradowany, a za nim uśmiechnięty Hibiki. Stanęli na przeciwko
dziewcząt i Bob kucnął obok małej dziewczynki.
—Jakaś ty urocza!
—Siostrzyczko mówiłaś, że
pegazów nie ma—mówiła—a czemu ten Pan ma skrzydełka ?
—Jest naprawdę urocza!—odpowiedział
Mistrz Biorąc ją na ręce—nie mieliśmy jeszcze takiego malucha w szeregach!
Zielonowłosa westchnęła kolejny
raz i spotkała się z pytającym spojrzeniem brązowowłosego. Tyle czasu chodziła
na zabawy, misję, a teraz wszystko się zmieni. Że ten smok musiał zniknąć
akurat teraz, nie mógł poczekać te przeklęte parę lat, gdy ona by była bardziej
rozgarnięta. Patrzyła jak Hibiki też kucnął obok małej dziewczynki posyłając
jej uśmiech.
—Jestem Hibiki.
Smocza zabójczyni błyskawic
pomrugała swoimi dość wielkimi oczami jak na dziecko.
—Braciszek Hibiki!—zawołała
—Bra...Braciszek?—zapytał ze
śmiechem
—Tak, bo siostrzyczka Karen
mówiła przez takie śmieszne urządzono..
Dziewczynka nie dokończyła, bo
została przyciszona ręką przez siostrę.
—Że fajnie by było jakby miała
brata—dokończyła za nią Karen widząc zdziwione miny obu mężczyzn
—Ani mi się waż rozpowiadać o
tym, że podoba mi się Hibiki.
Karen w pokoju musztrowała
swoją siostrę wyraźnie wściekła jej zachowaniem, mało brakowało, a narobiła by
jej wstydu.
—A czemu siostrzyczka mu nie
powie?—zapytała Reiko kładąc się na łóżku do góry nogami—Thunderia zawsze powtarza,
że miłość to najpiękniejsza rzecz jaką można spotkać !
—Tak, tak—pokiwała
zielonowłosa—dorośniesz to zrozumiesz. Na razie idź się wykąpać.
—Dobrze!—odpowiedziała
dziewczynka zaskakując z łóżka i podeszła do wyjścia
—Gdzie ty idziesz?
—Wykąpać się
—Ale łazienka jest z drugiej
strony..
—Oh..to nie kąpiemy się w
źródełku?
—Nie!
Mała zielonowłosa została
wygoniona do łazienki i zostały zamknięte za nią drzwi.
—Muszę ją wychować na kobietę—pomyślała
wściekła—bo wyrośnie mi jakiś dzikus.
Spojrzała na zegarek miała
jeszcze godzinę do wyjścia, a jej młodsza siostra dalej nie
wyglądała na zmęczoną.
—Spóźnię się—westchnęła po czym
podskoczyła klaszcząc w dłonie—wiem!
Podeszła do szafki i wyciągnęła
złoty klucz.
—Otwórzcie się wrota Lwa!
Zabłysło złote światło i w
pokoju pojawił się chłopak w rozczochranych rudych włosach.
—Słucham?—zapytał melodyjne Lew
uśmiechając się szeroko
—Będziesz miał dzisiaj ciekawą
pracę!
—Pracę?—mruknął zdziwiony i
spojrzał na zegar—o tej godzinie?
—Mam nadzieję, że lubisz dzieci..
—Dz..dzieci? Czy ty aby..
—Głupi!
—Siostrzyczko czemu krzyczysz?
Karen jak i chłopak spojrzeli
na małą dziewczynkę, która wyszła z łazienki. W samym ręczniku.
—Przecież dałam Ci ubrania!
—Są niewygodne... Thunderia
miała fajniejsze pomysły.
Kobieta prawie, że wyrwała
sobie włosy z głowy. Dopiero pierwszy dzień, a więcej wpadek niż korzyści.
Spojrzenie Reiko przeszło na Lwa, który patrzył na nią niezbyt chętnie.
—Kotek!
—Jestem Lwem...
Smocza zabójczyni prawie na
niego skoczyła ciągnąc za lwie uszy.
—Kotki tez takie mają!
—Zostaw moje uszy!—zawołał
chłopak łapiąc ją za dłonie
—To bawcie się dobrze—powiedziała
Karen łapiąc w biegu torebkę—ja wychodzę. Zadbaj by się położyła o dość
ludzkiej godzinie.
—Siostrzyczka idzie się spotkać
z bratem Hibikim?—zapytała dziewczynka
—Ah Tak—dodał Lew z uśmieszkiem
—Nie twoja sprawa—bąknęła
czerwona
—To siostrzyczka nie wraca na
noc?
—Co ty Gadasz..?
—Niech siostrzyczka się nie
martwi Reiko jest już duża, Thunderia jej wszystko wytłumaczyła—dodała z
uśmiechem
—Już ją lubię—dodał Lew ze
śmiechem
Karen westchnęła wściekła i
zamknęła drzwi. Lew za to spojrzał na Reiko i uśmiechnął się szeroko.
—Wiesz mała chyba się bardzo
polubimy.”
Reiko lekko drgnęła, przebudziła się rozciągając ręce, które jej
zdrętwiały i spojrzała znowu na chmury wyraźnie ubawiona tym co jej się
przyśniło. Pierwszy raz gdy spotkała Lokego złapała go za jego uszy, które
nawet jako dziecko były dla niej interesujące.
—Reiko?—usłyszała za sobą głos i spojrzała w stronę kotek
—Tak Candy?
—Nazbierałyśmy dużo kwiatków! Będą na grób Karen! Może wybierzemy
się dzisiaj?
Czerwonowłosa wstała uśmiechając się lekko. Jak kiedyś mogła
podróżować sama? Ma teraz tyłu przyjaciół, że jej samej ciężko na palcach
zliczyć.
—To chodźmy!—powiedziała wyciągając obydwie dłonie do kotek
Po jakiś 10 minutach były nad grobem i układały kwiaty, by dobrze
wyglądały na grobie.
—Właśnie Reiko—zaczęła morska kotka przyglądając się z
zainteresowaniem krzątającej się dziewczynie—długo znasz już Tego rudowłosego Romeo?
—Właściwie odkąd miałam 4 lata—odpowiedziała ubawiona—pierwsza
rzecz jaką zrobiłam to złapałam go za jego lwie uszy.
—Podczas misji z kapłanką bardzo się o Ciebie martwił—powiedziała
Tsuki
—Zauważyłam, ale ostatnio strasznie się kłóci z Orgą..Dotąd nie
wiem o co im chodzi.
Morska kotka uśmiechnęła się szeroko, czerwonowłosa zawsze dokłada
Yuki jak to Sting ją podrywa, a ona tego nie widzi. A sama nie zdaje sobie
sprawy co czuje Lew o ile i ten drugi zdaje sobie z tego sprawę.
—Tsuki na co Ci ta róża?—zapytała zdziwiona Reiko
—Jest taka ładna chciałabym ją pomalować—powiedziała szybko kotka
machając rękami i pomyślała—Loke prosił bym mu pomogła, ale powinnam tak
trzymać tajemnicę przed Reiko?
—Ale od sytuacji z Hibikim częściej się uśmiecha—dodała dziewczyna
z uśmiechem—to najważniejsze.
Podczas rozmowy zauważyły w oddali Yuki i Stinga idących za rękę z
promiennymi uśmieszkami. Smocza zabójczyni błyskawic widząc kroczącą w ich stronę
dwójkę uśmiechnęła się tak samo promiennie.
—Patrzcie kogo my tu mamy—zaświergotała—czyżby wiosna zawitała do
Magnolii?
—A co to za powitanie co?—odpowiedziała kruczowłosa udając że się
obraziła
—No normalne, widzę moje gołąbeczki, że wszystko poszło w
porządku—odpowiedziała z uśmiechem czerwonowłosa opierając się o nich
—Co masz na myśli?—zapytała zdezorientowana w danej chwili smocza
zabójczyni śniegu, ale chwile później na twarzy była czerwona jak pomidor
—Już, już nie denerwuj jej tak—zaśmiał się Sting
—Czyli mam rozumieć, że to iż ci się podobałam to Reiko
wiedziała?—powiedziała po chwili śmiejąc się
—Cóż można tak powiedzieć—zaczął blondyn—mówić nie mówiłem nic,
ale zorientowała się w moim zachowaniu plus uprzedziłem ją by trochę zaopiekowała
się Candy, bo nie mieliśmy w planach szybkiego powrotu co najwyżej późnym
wieczorem
—I nie zapominaj, że byłam wychowana przez smoka, który wkoło
mówił o miłości—dodała ubawiona czerwonowłosa poprawiając kwiatki na grobie
—A skąd wy wiedzieliście gdzie my jesteśmy?—zapytała niebieska
kotka
—Szukaliśmy was po gildii—odpowiedziała Yuki—ale, że nie było tam
was ani na polanie to było jedyne miejsce gdzie mogłyście jeszcze być.
—Gratuluje tak w ogóle—zaśmiała się morska kotka widząc szczęśliwą
partnerkę
—Ahaha no dzięki jak rozumiem Lector i ty wiedzieliście o
wszystkim wy mali spiskowcy— zaśmiała się
—Wiedzieliśmy oczywiście, ale żeby od razu spiskowcy
—No gdyby nie Lector i ty Sting nie odważył by mi się powiedzieć
co czuje.
—Ona ma racje Candy nawet nie wiesz jak jestem Wam wdzięczny—zaśmiał
się Sting słysząc rozmowę dziewczyn i przytulając swoją Inabę
—A propos to proszę kwiaty które dla was zebrałam w ramach
gratulacji oczywiście! A te nazrywałam dla Lectora—powiedziała z uśmiechem
Candy
—Oooo coś mi się wydaje ze będą kolejne wyznania—zaśmiała się Yuki
—Kocham wiosnę!—zaśmiała się Reiko i jej kocia partnerka
—Czy wy czasem czegoś źle nie odebraliście?—zapytała cała czerwona
—Nie! Ależ skąd kochanie! Ależ skąd—zaśmiała się kruczowłosa
łapiąc Stinga za rękę
—Loke też przyszedłeś popatrzeć na wiosnę?—zapytała ubawiona
czerwonowłosa
—Loke?—zapytali równo Yuki, Sting i Candy
—Widzę ja już Ciebie nie przestraszę—odpowiedział Lew ze śmiechem
wychodząc z dróżki
—Ogranicz perfumy to może—powiedziała dając mu kuśtyka w bok, gdy
doszedł
—Skąd ty wiedziałaś, że on tu jest?!—zawołała kruczowłosa
—Czułam zapach—odpowiedziała—jakbyście nie byli zbytnio zajęci
sobą też byście czuli
Po czym puściła oko Yuki, której twarz już nie wiadomo który
dzisiaj raz była jak pomidor.
—Widzę, że wreszcie odważyłeś się wyznać coś tu tej pięknej damie—zaśmiał
się Loke
—Ten już zaczyna—westchnęła czerwonowłosa—nawet dzień się
porządnie nie zaczął.
—No co ty też piękna jesteś..—dodał Lew lekko zarumieniony, a
dziewczyna została zbita z tropu
—Chyba wiosna bardzo mocno działa na nasze gildie—szepnęła kruczowłosa
po cichu reszcie
—Co wy tam tak szepczecie?—zapytała Reiko podejrzliwie
—My?—zapytali równo—nic, nic !
—A tak w ogóle—zaczęła smocza zabójczyni błyskawic patrząc z
powrotem na chłopaka, który walczył z czerwoną twarzą—czemu nie jesteś na misji
Loke?
—My… już wróciliśmy.
—O widzisz, a tak się martwiłaś Yuki!
—Natsu wysadził pół miasta.
I zapadła cisza, którą przerwał śmiech Stinga.
—Uwielbiam skurczybyka!
—Co jest fajnego w rozwalaniu miast?—zapytała smocza zabójczyni
śniegu lekko oburzonym tonem
Czerwonowłosa stała obok kotów nie włączając się już do tej rozmowy
czując zagrożenie ze strony koleżanki, za to mówiła kotom w którą stronę mają
powiesić wianek na posągu.
—Może teraz będzie tutaj chociaż mniej ponuro—powiedziała dziewczyna
ze smutnym uśmiechem
—Twoja siostra na pewno jest szczęśliwa tam gdzie jest—odpowiedziała
Yuki puszczając rękę Stinga i stając obok przyjaciółki
Reiko spojrzała na Lwa, który dalej niezbyt pewnie patrzył na
grób. Naprawdę był wdzięczny dziewczynie, że stanęła w jego obronie przy
Hibikim, ale uczucie winy pozostało. Poczuł, że ktoś go bierze za rękę i ocknął
się z zamysłu. Zobaczył uśmiechnięta smoczą zabójczynie błyskawic, a z drugiej
strony zleciała tak samo szeroko uśmiechnięta niebieska kotka.
—Hej nie patrz na to z takim wyrzutem—powiedziała
—Reiko ma rację—dodała Tsuki siadając na ramieniu Lwa—zawsze
Powtarza, że Hibiki jest gburowaty.
—I niestety ja nie jestem Karen—powiedziała—dla mnie może się
dalej nie odzywać.
Sting patrzył na to nie do końca wiedząc o co chodzi. Nie pytał
Yuki o ich ostatnią misję bo zwyczajnie nie miał czasu.
—Ale całą winę zawaliłaś na siebie—powiedział Loke
—Bo to ja prosiłam byś dbał o barana dopóki nie wrócę bez względu
na konsekwencje.. A, że wpadłeś na taki pomysł no cóż kto pomyślał, że moja
siostra spróbuje zrobić misję bez gwiezdnego ducha?
Gwiezdny duch uśmiechnął się niepewnie. Yuki delikatnie klepnęła
chłopaka w plecy również się uśmiechając.
—Te rudzielec! Ładnie razem wasza trójka wygląda jak
rodzinka—powiedziała śmiejąc się
—Pilnuj swojej rodzinki—odpowiedział Lew ze złośliwym uśmiechem
pokazując głową w stronę blondyna i jej kociej partnerki, która chichotała pod
nosem.
Czerwonowłosa puściła rękę Lokego czerwieniąc się, za to Tsuki
zaśmiała się lekko. Na słońce naszły chmury.
—Chyba będzie padać—powiedział biały smoczy zabójca mrużąc oczy—chodźcie
lepiej wracać zanim rozpada się na dobre.
—Tak wracajmy—potwierdziła kruczowłosa—pomęczymy Natsu i resztę
jak im poszła misja!
Uśmiechnięta Reiko wzięła Lwa pod ramię ciągnąc w stronę gildii.
Loke obsypywał grupę żartami, a dziewczyny co jakiś czas wybuchały śmiechem. Sting
uśmiechnął się lekko widząc jak rudowłosy patrzy na smoczą zabójczynie
błyskawic. Gdy doszli do gildii kotki już wlatywały do środka.
—Sting nie idziesz?—zapytała Yuki zdziwiona
—Za moment—odpowiedział blondyn—Loke mogę Cię na chwilę?
Lew jak i czerwonowłosa spojrzeli na siebie zdziwieni i ruszył w
stronę Stinga. Dziewczyny ruszyły za kotami wchodząc już do gildii.
—Co tam?—zapytał wyszczerzony
—Ty się ze mnie śmiejesz, że nie miałem odwagi wyznać Yuki, że ją
kocham—mówił chłopak przyciągając go do siebie—a sam nie jesteś lepszy!
Loke zamrugał zdziwiony.
—Aż tak widać?
—Chłopie czuć to u was na kilometr—odpowiedział Sting—i spokojnie
Ordze nie podoba się Reiko. Bo widzę, że gdy on koło niej stoi dostajesz białej
gorączki.
Lew wybuchł śmiechem.
—W swoim czasie stary—powiedział klepiąc blondyna po plecach—ale
dzięki. Będę mniej zazdrosny widząc Orgę.
—Polecam się na przyszłość dopinguje was—zaśmiał się biały smoczy
zabójca
—Wy tam macie zamiar zamieszkać?—zapytała Reiko wyglądając z
budynku
—Już idziemy niecierpliwcu—zawołał Loke
—Niecierpliwcu?!
—Wiem, że chciałaś wszystko podsłuchać—dodał puszczając
dziewczynie oko—znam Cię od dziecka.
—Kretyn…
Po czym wybuchnęła śmiechem razem z chłopcami.
Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział! Strasznie podoba mi się historia i bohaterki, a już szczególnie do gustu przypadła mi Reiko. Zajebiście piszesz przez co fajnie się czyta. Przesyłam wenę i pozdrowienia. Papatki
OdpowiedzUsuńDzięki :) rozdziały pojawiają się raz na miesiąc właśnie nowy się tworzy. Miło mi słuchać że ktoś czyta bloga i mu się podoba. Pozdrawiam ^^
UsuńSpokojnie ktoś bloga czyta. Raz w tygodniu patrzę czy jest nowy rozdział. Pozrawiam i przesyłam wenę
OdpowiedzUsuńA to miło słyszeć :D!
UsuńPozdrawiam,
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń